Polacy w Dalmacji - rozmowa z Moniką Waligórską
Polacy w Dalmacji - rozmowa z Moniką Waligórską –prezesem Polskiego Towarzystwa Kulturalnego "Polonez" w Kasztelach
-Jak doszło do założenia Waszego Towarzystwa?
-Nasze Towarzystwo zostało oficjalnie zarejestrowane 26 listopada 2007 roku. Wcześniej spotykaliśmy się od czasu do czasu. To były nasze nieoficjalne, miłe spotkania rodaków na kawie. W końcu podjęliśmy decyzję, aby zarejestrować się jako organizacja polonijna w Środkowej Dalmacji. Wiedzieliśmy już o istnieniu 2 organizacji polonijnych na terenie Chorwacji, gdzie też są duże skupiska Polaków - w Zagrzebiu i w Rijece.
Dużą zasługę w założeniu naszej organizacji odegrały Polki z Kašteli - miasto w pobliżu Splitu, mieszkające tam już około 30 lat. Szczególnie ważną rolę odegrała pani Halina Borowiecka–Dražin, która przyczyniła się do zarejestrowania naszego towarzystwa. Była naszą pierwszą przewodniczącą. W tamtym okresie dużo pomagał nam konsul Jacek Doliwa. Już na początku naszej działalności miasto Kaštela udostępniło nam lokal na spotkania.
Dziś nadal dobrze układa się nasza współpraca z obecnym konsulem Pawłem Sokołowskim i z Aleksandrą Kucy oraz ambasadorem RP Wiesławem Tarką, który pod koniec 2008 roku przybył do Splitu i spotkał się z naszą Polonią.
-Ilu Polaków mieszka w waszej części Dalmacji?
-Jest nas tam około 150, a członków towarzystwa sześćdziesięciu. Naszymi członkami są Polki i Polacy zamieszkujący środkową część dalmatyńskiego wybrzeża. Najwięcej jest nas w Splicie, Trogirze, Kasztelach, Solinie i na wyspie Bracz.
-Skąd wzięła się wasza nazwa „Polonez”?
-To nasz tradycyjny staropolski taniec, pięknie opisany przez naszego wieszcza Adama Mickiewicza w „Panu Tadeuszu”. Słynne są polonezy Chopina, a poza tym piękne są wspomnienia ze studniówki, która tradycyjnie zaczynała się polonezem.
-Jakie cele organizacyjne, jako Towarzystwo, stawiacie Państwo przed sobą?
-Głównym celem naszego towarzystwa jest zrzeszanie osób narodowości polskiej i ich przyjaciół, promowanie polskiej kultury i obyczajów, kultywowanie języka polskiego. Spotykamy się z okazji świąt religijnych, takich jak Wielkanoc, czy Boże Narodzenie. Nie zapominamy również o świętach narodowych. Uroczyście obchodzimy rocznicę Konstytucji 3 Maja, Dzień Polonii, Święto Flagi Polskiej, Święto Niepodległości oraz. wszystkie ważne wydarzenia historyczne. Bierzemy udział w organizowaniu wyjazdów wakacyjnych oraz wizyt młodzieży w Polsce, a także w organizowaniu koncertów, wystaw, wycieczek, pikników. Staramy opiekować się polskimi miejscami pamięci oraz grobami na terenie Chorwacji. Pomagamy członkom Towarzystwa, znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i zdrowotnej. Prowadzimy małą bibliotekę.
-Jak organizowane są Wasze cele?
-Cele i projekty w naszym towarzystwie możemy podzielić na 2 grupy. Pierwsza to święta stałe, religijne i państwowe (Boże Narodzenie, Wielkanoc, Święto Flagi, Konstytucji 3 Maja i Niepodległości) oraz druga grupa - projekty, które planujemy na dany rok do zrealizowania, a które wymagają większej mobilizacji i pracy.
W pierwszej grupie są m.in. uroczyste spotkanie świąteczne takie jak: wspólna wigilia z opłatkiem czy wielkanocne jajko. Staramy się przeżyć te święta tak, jak się je przeżywa w Polsce. Wielu z nas nie może ich spędzać w ojczyźnie, dlatego chcemy stworzyć ich namiastkę tutaj.
Każda z nas stara się przygotować jakąś polską potrawę. A ponieważ jesteśmy z różnych terenów Polski to potrawy są bardzo różne. Pamiętamy też o zwyczajach towarzyszących świętom - takich jak np. drobne prezenty pod choinką czy śmigus dyngus.
Wspólnie obchodzimy też święta państwowe. Do tych uroczystości przygotowujemy się także ambitnie. Jedna z nas opracowuje wzmiankę historyczną na temat danego święta. Staramy się na tych spotkaniach wytworzyć klimat zadumy. Przygotowujemy również mały poczęstunek. Zawsze na uroczystości państwowe zapraszamy przedstawicieli miasta Kaszteli i ambasady RP w Zagrzebiu.
Druga grupa to projekty, które mamy zaplanowane na bieżący rok. Tak jak wspomniałam, wymagają one większej mobilizacji i zaangażowania osób. Najpierw zawsze przygotowujemy plan projektu, potem kosztorys. Zapisujemy zgłoszenia osób, które będą odpowiedzialne za ten projekt. Wiadomo, że przy tworzeniu projektu największy problem stanowią zawsze finanse. Szukamy wic organizacji dysponujących funduszami na nasze projekty. Ciągle musimy się tego uczyć. Nie mamy jeszcze takiego doświadczenia jak inne organizacje „Kopernik” z Zagrzebia - czy „Chopin” z Rijeki.
-Które z Waszych projektów udały się najbardziej?
-Do ostatnich projektów, zakończonych sukcesem, możemy zaliczyć udział naszego Towarzystwa w „Fešcie bobu, czyli bób na 1000 sposobów”. „Fešta” odbyła się 22 maja br. w Kasztelach. W imprezie tej braliśmy udział po raz pierwszy. Przygotowaliśmy 2 potrawy – pierogi w cieście piwnym, nadziewane bobem, boczkiem i grzybami, które nazwaliśmy krakowskimi pierożkami oraz „wesołą sałatkę”, czyli wszystko, co najsmaczniejsze z bobem. Był też deser z naszymi najlepszymi słodyczami z firmy Solidarność oraz miejscowym winem. Pierożki i sałatka rozeszły się w 3 godziny. Było nam bardzo miło, kiedy goście przychodzili do nas po drugie porcje. Najmłodszym najbardziej smakowały nasze polskie czekoladki. Nasze stoisko udekorowaliśmy polską flagą i lalkami w regionalnych polskich strojach.
Innym naszym sukcesem była pomoc ambasadzie w zorganizowaniu punktu wyborczego w Splicie. W skład komisji weszło 6 osób z naszej organizacji polonijnej: Roman Waligórski jako przewodniczący Monika Krizmanić – zastępca oraz Monika Waligórska, Aneta Dražin, Grażyna Alujević i Jan Dražin jako członkowie. Możemy powiedzieć, że to nasz wspólny sukces, ponieważ w Chorwacji najwięcej polskich wyborców głosowało w Splicie - dla porównania: 4 lipca II tura – Zagrzeb 258, Rijeka 638 i Split 2427).
Tłumy ludzi przerosły nasze najśmielsze oczekiwania, wieczorem trzeba było dodrukować jeszcze 400 kart do głosowania. Byliśmy bardzo dumni z naszych rodaków. Tym bardziej, iż wielu z nich przyjechało prosto z trasy, z odległych miejscowości Dalmacji: Murteru, Vodic, Pagu, Biogradu, Dubrownika oraz wysp Hvar, Bracz, Vis, Korczula, Szolta. Kolejka sięgała do głównego skrzyżowania przy wjeździe na parking na Rivie. Ostatniego głosującego obsłużyliśmy o godzinie 21. Komisja zakończyła pracę o 3 nad ranem, czyli byliśmy prawie całą dobę na nogach.
Musimy się jeszcze pochwalić projektem „Mladi na dielu” czyli „młodzi w działaniu”. Realizacja tego programu miała miejsce w sierpniu 2009 ubiegłego roku. Aby móc zrealizować ten projekt korzystaliśmy ze środków Unii Europejskiej. Celem projektu było szerzenie wiedzy na temat Unii wśród młodzieży krajów członkowskich oraz kandydujących – takich jak Chorwacja.
W projekcie realizowanym przez „Polonez” wzięła udział polska młodzież z Jaworzna oraz chorwacka młodzież z domu dziecka w Kaštelach. Tematem realizowanego dzieła było „drzewo genealogiczne Unii Europejskiej. Poza codzienną pracą przy wykonaniu tego dzieła młodzież realizowała pozostałe punkty programu pobytu – takie jak: wycieczki, w czasie których młodzież poznawała historię, kulturę i przyrodę Chorwacji oraz wspólne wieczorki, podczas których młodzież wzajemnie przedstawiała kulturę swoich krajów, uczyła się języków oraz dyskutowała i przedstawiała swoje opinie na temat m.in tolerancji, rasizmu, antysemityzmu.
Realizacja naszego projektu spotkała się z dużym zainteresowaniem mediów oraz lokalnych instytucji. Dodam jeszcze, że realizacja projektu została wysoko oceniona przez Agencję Mobilnost, która kieruje programami i środkami Unii Europejskiej na terenie Chorwacji.
-Kto Wam pomaga? Jacy są Wasi sojusznicy po stronie chorwackiej i polskiej
-Instytucje, które sprzyjają nam i pomagają, głównie finansowo, to miasto Kasztela i ambasada RP w Zagrzebiu. Dowiedzieliśmy się, iż są też możliwości korzystania z pomocy takich organizacji, jak Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” czy Rada Mniejszości Narodowych w Zagrzebiu. Pomagamy też sobie sami. W śród najbardziej zasłużonych wyliczyć bym chciała: Halinę Borowiecka-Dražin, Ewę Kaštelan, Bożenę Kljaković-Ganię, Małgorzatę Tesija, Anetę Dražin, Jana Dražin, Katarzynę Zapart i mojego męża Romana Waligórskiego.
Źródło - rozmawiał Leszek Watróbski - 17.08.2010

